Avalon » Serie komiksowe » Amazing Spider-Man » Amazing Spider-Man #533

Amazing Spider-Man #533

Amazing Spider-Man #533

"The Night The War Came Home" - part 2

Postacie
Zapowiedź

Kiedy nie ma już wyjścia i trzeba stanąć po którejś ze stron, Peter dokonuje wyboru. To może być najważniejszy wybór w jego życiu, ale trzeba pamiętać o konsekwencjach, bo zawsze jest jakaś cena...

Cytat

Pilot: "Should I have them bring the car around?"
Peter: "Yeah... And tell them to run me over a few times while they're at it. Just so my day is complete."

Streszczenie

Przed chwilą [która miała miejsce w Civil War #2 - Gil] Peter wygłosił oświadczenie i zdjął maskę podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie. Teraz - wciąż tam stojąc - zastanawia się nad skutkami wyemitowania jego wyczynu w telewizji i słusznie zgaduje, że miliony ludzi natychmiast rzuciły się do komputerów, by wpisać jego nazwisko w Google.


Nie wszyscy jednak zareagowali tak gwałtownie. J. Jonah Jameson na przykład siedzi w swoim fotelu i gapi się w telewizor. Kiedy Robbie pyta, czy wszystko w porządku, JJJ spokojnie odpowiada, że jakoś się trzyma, chociaż tego ranka rzucił palenie, więc dla równowagi musiał się cały obkleić plastrami i prawie łyka gumy nikotynowe. Zaczyna opowiadać, że Peter zawsze radził mu żeby rzucił ten nałóg, a on zawsze wierzył, że robił to z dobrego serca, bo był jedynym porządnym facetem w tym mieście i dlatego traktował go jak syna. Kiedy to mówi, z każdym słowem jego głos staje się coraz głośniejszy, a on sam bardziej poirytowany. W końcu stwierdza, że Parker musiał się świetnie bawić, robiąc z niego głupka przez lata i z wściekłością rozbija popielniczkę o szafkę. Każe Robbiemu przysiąc, że nie wiedział o tajemnicy Petera, ten zaś odpowiada, że nikt nie wiedział i próbuje bronić Parkera, jednak Jameson każe mu się zamknąć. Twierdzi, że musi jakoś oficjalnie zareagować, skoro gazeta przez lata publikowała jego zdjęcia, po czym cytuje powiedzenie, mówiące że wróg może zabić, ale tylko przyjaciel może naprawdę skrzywdzić i dodaje, że za zranienie jego jest ogromna cena.


Tymczasem, Peter wymiotuje z nerwów w toalecie Kongresu, podczas gdy Tony stoi pod drzwiami i gratuluje mu odwagi, komentując przy tym reakcje dziennikarzy. Gdy wreszcie Parker wychodzi, Stark stwierdza, że również zżerały go nerwy kiedy po raz pierwszy ujawnił swoją tożsamość i wie, przez co przechodzi. Peter jednak twierdzi, że nic nie wie, bo nigdy nie miał rodziny, o którą musiał się martwić, ale gdy Tony przyznaje mu rację dodaje, że teraz ma rodzinę i prosi, żeby zaopiekował się MJ i ciotką May, jeśli jemu coś się stanie. Tony oczywiście obiecuje, a wtedy Peter dodaje, że jeśli coś stanie się im z powodu decyzji, którą na nim wymusił, to on będzie miał się czym martwić. Stark zapewnia, że tak się nie stanie, a żeby dowieść swojej troski o rodzinę Parkerów, kazał swojemu szoferowi i pilotowi jak najszybciej odwieść Petera z powrotem do Nowego Jorku. Nie doczekał się jednak podziękowania, bo Peter wyjątkowo nie ma nastroju na czułości.


Przed budynkiem oczekuje na nich tłum, niosący transparenty wyrażające skrajnie różne uczucia wobec Spider-Mana. Kiedy Peter wsiada do limuzyny, jakiś facet wyrywa się do przodu i wyzywa go od dziwadeł. Już w samochodzie, Peter wyciąga komórkę i dzwoni do domu. Mary Jane natychmiast gratuluje mu odwagi i za May dodaje, że są z niego dumne, a słysząc zwątpienie w jego głosie dodaje, że teraz w końcu dostanie cały szacunek, na jaki zasługuje. To jednak nie przemawia do niego szczególnie, gdy widzi za oknami transparenty nawołujące do tępienia insektów. Szofer przerywa mu rozmowę informując, że ma drugi telefon na linii samochodowej. Trochę zaskoczony, Peter podnosi słuchawkę i słyszy głos Reeda Richardsa, który gratuluje mu odważnego posunięcia i oferuje swoje wsparcie, jeśli będzie go potrzebował. Peter przekazuje wszystko co słyszy do drugiego telefonu, a potem pozdrowienia od MJ dla Reeda i wzajemnie. Do rozmowy przypadkiem włącza się też Sue, która podniosła słuchawkę w innej części Baxter Building, ale korzystając z okazji również chce zamienić kilka słów z Peterem. Ponieważ Reed próbuje mówić za niego, Sue każe mu się nie wtrącać i po chwili zaczynają się sprzeczać. Wszystko to dociera do MJ i May, które sądzą, że Sue i Reed kłócą się o Petera i każą mu coś z tym zrobić. Poirytowany Peter zbliża do siebie oba telefony, żeby wszyscy mogli sobie pogadać, aż w końcu stwierdza, że jego udział w tej rozmowie jest zbędny i przytwierdza oba telefony siecią do sufitu, a sam gapi się w okno.


Na lotnisku w Nowym Jorku na Petera czeka już prawnik Jameson, który wręcza mu pozew. Naczelny Daily Bugle zamierza oskarżyć do o oszustwo, wyłudzenie, fałszerstwo kontraktu i kilka innych rzeczy, których jeszcze nie wymyślił. Domaga się zwrotu pieniędzy za zdjęcia oraz zadośćuczynienia za straty moralne, czyli nie mniej niż pięciu milionów dolarów. Peter wręcz nie może się doczekać, co jeszcze miłego przytrafi mu się tego dnia.


Po wieżą Starka czekają już tłumy reporterów, którzy zasypują Petera pytaniami, na które on nie zwraca najmniejszej uwagi. Jego wejście do budynku transmitowane jest na żywo w telewizji, wraz z pytaniem: co ludzie sądzą o tej rewelacji? Przekaz ogląda w swoim mieszkaniu Flash Thomson, który nie chce uwierzyć w to co widzi twierdząc, ze w ten sposób Spidey próbuje zmylić swoich wrogów. Ogląda go też Eddzie Brock w swoim szpitalnym łóżku i Dr Octopus w swojej kryjówce, Vulture w więzieniu oraz cała masa innych złoczyńców, a także bohaterowie, którym telewizja sugeruje, by rozważyli podobny krok.


Wieczorem, Peter i Mary Jane próbują cieszyć się kilkoma intymnymi chwilami na balkonie, jednak i te przerywa im ciotka May, która koniecznie chce, żeby zobaczyli coś w telewizji. To kolejna konferencja prasowa z udziałem Starka, podczas której zwraca się on do niezarejestrowanych bohaterów, by dobrowolnie przystali na współpracę z rządem, albo staną się przestępcami. Pokazuje listę 137 bohaterów, których zna osobiście, wzywając ich do rejestracji przed północą następnego dnia i ostrzegając, że jeśli tego nie zrobią oni i ich rodziny będą ścigani i aresztowani. Odpowiadając na pytania dziennikarzy, Stark dodaje, że nie będzie żadnych wyjątków od reguły i zastosują wszelkie konieczne środki, a wyliczając skład swojej grupy uderzeniowej, wymienia także Spider-Mana. Peter jest zaskoczony tym stwierdzeniem nawet bardziej niż jego żona i ciotka. Od razu mówi, że nie zgadzał się na nic takiego i uspokaja May, że nie ma zamiaru walczyć z Kapitanem. Stwierdza, że musi się przejść i pomyśleć, więc Mary Jane dołącza do niego i po chwili razem wychodzą bocznymi drzwiami z wieży. Jednak i tam dopada ich tłum reporterów. MJ próbuje nakłonić Petera, by rozegrał to spokojnie, ale wtedy włącza się jego pajęczy zmysł. Z tłumu wychodzi facet, który nazywa siebie największym fanem Kapitana i nazywając Petera zdrajcą ideałów swojego idola, wyciąga broń. Peter natychmiast zasłania Mary Jane i wystrzeliwuje porcję sieci w stronę lufy pistoletu, a kiedy napastnik strzela, wybuch urywa mu kilka palców u ręki. Szybko obezwładniają go inni ludzie, ale teraz on grozi, że zaskarży Parkera. Peter każe mu stanąć w kolejce i znika wraz z MJ w budynku twierdząc, że koniecznie musi z kimś porozmawiać.


Następnego ranka, gdy Iron Man ląduje na dachu swojej wieży, Spider-Man już na niego czeka i jest w bardzo nieprzyjemnym nastroju. Od razu pyta, dlaczego Stark nie uprzedził go, zanim rzucił jego nazwiskiem w telewizji i włączył do swojej grupy. Ten odpowiada, że nie miał czasu i założył sobie, że skoro Peter obiecał wesprzeć go we wszystkich działaniach, nie będzie miał nic przeciwko temu. On jednak ma coś przeciwko, bo nie chce być pionkiem w niczyjej grze i woli sam decydować o tym, czy zamierza z kimś walczyć, czy nie - tym bardziej jeśli chodzi o przyjaciół. Dodaje też, że chociaż nazywa Starka szefem, wcale nie oznacza to, że nim jest. Tony przyznaje mu rację i przeprasza, ale mimo wszystko zamierza dołączyć go do swoich sił uderzeniowych, bo twierdzi, że nie mają innego wyboru niż walka, a termin ultimatum upływa jutro. W budynku czekają już inni członkowie Avengers, a także Fantastic Four i Thunderbolts. Nie wszyscy wyglądają na przekonanych do tego przedsięwzięcia.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Amazing Spider-Man #533 Amazing Spider-Man #533

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.