Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Spider-Man (2019) #1

Muszę przyznać, że zarówno czekałem na ten numer jak i się go nieco bałem. Dlaczego czekałem? Bo narysowała go Sara Pichelli – kobieta, która odpowiada głównie za ilustracje takich komiksów jak Ultimate Spider-Man, Ultimate Comics Spider-Man, Spider-Men czy Guardians of the Galaxy. A więc rysunki powinny być przyzwoite i cieszące oczy. A dlaczego się bałem? Bo za fabułę odpowiedzialny jest duet Abrams/Abrams. Fanem „Przebudzenia Mocy” nie jestem, więc spodziewałem się najgorszego.

Ostatecznie wyszło... kiepsko. Niestety, fabularnie Abramsy dały plamę po całości… Jedynie Sara Pichelli wizualnie ratuje ten komiks. Ale sorry, nie, ostateczna ocena nie jest porywająca. To jednak same ogólniki, a by ocenić dobrze ten komiks, musimy zagłębić się w jego fabułę.

Dlatego jeśli chcecie przeczytać ten komiks sami i zaskoczyć się jego rozwiązaniami, to nie czytajcie kolejnych akapitów: spoilery tak bardzo!

Niestety, należę do grona tych ludzi, którzy uważają, że J.J. Abrams pisząc i tworząc „Przebudzenie Mocy” spierniczył świat Gwiezdnych Wojen. Dlatego uważam, że raczej nie powinien zabierać się za pisanie jakiegokolwiek więcej scenariusza. Bez urazy panie Abrams! To, że zatrudnił do tego komiksu swojego syna może i jest spoko i dobrym rozwiązaniem, zawsze to jakiś powiew świeżości… Obawy i tak były. Ciekawość jednak też, głównie ze względu na ten hype odnośnie tej serii. Tak trąbili, że Abramsy napisały Spider-Mana! Jeej! I te newsy, że Pająk dostanie nowego, groźnego przeciwnika, groźniejszego nawet niż Green Goblin i Carnage! No nie powiem, byłem zaintrygowany. Kadawer – a se spolszczę, a co! Mogę! – wydawał się być tajemniczą postacią, a jego wygląd na grafikach promocyjnych był dość interesujący. Ale wiecie jak to jest, krowa co dużo muczy…

Dlatego, gdy tylko w moje łapki wpadł ten komiks bez zbędnych ceregieli zabrałem się za lekturę. I tu, na wstępie, muszę powiedzieć czego oczekiwałem po tej historii i wprowadzeniu Kadawera. Otóż liczyłem, że w tej historii dowiemy się czegoś o owym nowym, śmiertelnie groźnym przeciwniku, może poznamy jego genezę, to czym się kieruje, cokolwiek. A potem, że Kadawer i wątki z kart tej serii zostaną przeniesione i wplecione w fabułę głównej serii, którą obecnie pisze Nick Spencer. Myślałem, że Marvel nie chce się bawić w kolejne „point łany” i chce zrobić mini, która zostanie później rozwinięta. Mniej więcej moje myśli krążyło wokół takiego rozwiązania. A co otrzymałem? 

Na początku niby nic się nie działo, ot uciekający ludzie, rozpierducha na moście i Mary Jane biegnąca do Petera. Do tego widoku jesteśmy przyzwyczajeni. Do tego, że nawet poturbowany Parker rzuca żarcikami również. I potem na podwójnej stronie pojawia się Kadawer i jego sługusy… by na siódmej stronie zabić Mary Jane, która spada z mostu. Tu mamy jakby odzwierciedlenie klasycznego kadru Spider-Mana łapiącego nad rzeką Gwen Stacy – myślę, że Sara Pichelli celowo to tak narysowała. Ale zaraz, zaraz! ZABIŁ MARY JANE? Jak to? Przecież ma mieć swoją własną serię i w ogóle?! Ma być aktorką? To co, sklonują ją? Magia ją wskrzesi? A guzik!! 

Ta mini seria to elseworld, alternatywny świat. Już w „Spider-Man: Władza” mieliśmy Petera rozpaczającego po śmierci MJ. Więc fabularnie Abrams się nie popisał. I tu aż się prosi, żeby wbić szpilę w tyłek i rzucić stwierdzeniem, że żałoba po MJ i porzucenie kostiumu to odgrzewanie kotleta z „Władzy” tak jak kopiowanie wielu pomysłów z „Nowej Nadziei” i wciskanie ich do „Przebudzenia Mocy”. Ale przecież nie będę złośliwy, prawda? Na kolejnych stronach widzimy pogrzeb MJ, a na nim także syna Petera i Rudej – Bena. Słyszymy, że Spider-Man zdołał pokonać Kadawera. Eee…. Zaraz. Pokonał go? I my tego nie widzieliśmy? A ponoć miał to być taki super-hiper-mega-duper zły superzłoczyńca. I został pokonany? Poza kadrem? WTF?! A potem… a już nie chce mi się opowiadać. Peter porzuca bycie bohaterem, Ben ma problemy w szkole, koszmary z MJ… przez sen włazi na sufit a ciotka, lub raczej babcia May pokazuje mu graty ojca, pośród których nastolatek znajduje kostium Spider-Mana. W ogóle ciekawe… Ben budzi się na suficie, wrzeszczy i płacze, przychodzi May i mówi „Pomogę ci zejść na dół, skarbie. Musisz coś zobaczyć” a potem myk, akcja się przenosi na strych (czy do piwnicy) gdzie Ben ma przeglądać graty staruszka. W ogóle nie jest jakby zszokowany, nie zadaje pytań. „acha, na suficie? No dobra, whatever, zdarza się” i wracamy do życia codziennego. Jakoś w ogóle to wydarzenie nie wywarło na nim – tak to wygląda – najmniejszego nawet wrażenia. Zero pytań, zero zdziwienia, zero niczego. Acha, jeszcze gdzieś pomiędzy tym wszystkim widzimy Kadawera wcinającego kiełbaski. I chyba klonuje MJ. Albo knuje coś z jakąś postacią w szklanym pojemniku. A to przepraszam, został pokonany i nie siedzi za kratami ani nic?

Przykro mi to powiedzieć, serio, bardzo mi przykro… Ale komiks ten mnie bardzo zniechęcił. Nigdzie nie było powiedziane, że to nie jest świat 616, tak bym był psychicznie przygotowany na to co przeczytałem (może). A tak zabrałem się za lekturę, będąc święcie przekonanym, że ta seria jakoś będzie oddziaływać na Amazing Spider-Man. Kadawer zrobił rozpierduchę ale pojawił się dosłownie na kilku stronach. Nie było żadnego wow. 

Nie wiem czy przeczytam kolejny zeszyt…

Spider-Man (2019) #1 (z 5)
Scenariusz: J.J Abrams & Henry Abrams
Ilustracje: Sara Pichelli

Spider-Man (2019) #1 możecie nabyć w sklepie ATOM Comics

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela. 

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.